wtorek, 29 stycznia 2013

Wakacje...:)

zorem jeszcze pojechałam na lotnisko po swoja siostrę cioteczną i po jej córkę to wróciłam może o 23;00 a ta pani u mojej mamy jeszcze siedziała.....Ciąg dalszy nastąpi za kilka min :)Ach te wakacje mam tyle do opowiedzenia myślę , że wam się spodoba. Więc tak zacznę od tego , że moja kochana mama pracuję w Belgii miasto Leuven przyjeżdża do Polski na święta i po wakacjach. no raz pojechała na zastępstwo pracować za moją siostrę cioteczna która była w ciąży , ale pojechała i tak tam została znalazła sobie mieszkanie właśnie mieszkanie...Piętro wyżej mieszka Dieter de roover Boże jak on prześlicznie śpiewa jak posłuchacie sami hym..to się może od razu zakochacie on w ogóle jest bardzo fajny śmieszny może nawet i przystojny:). Dobra jak pierwszy raz tam pojechałam na wakacje to wiedziałam juz jak zajechałam , że to będą udane wakacje no i były i to jeszcze jak.Poznałam nowych znajomych bardzo fajnych znajmych także poznałam ciekawe miejsca  Belgia jest tak ładnym państwem po prostu brak słów a szczególnie te miasto gdzie moja mama mieszka. Więc jak pierwszy raz zajechałam to jeszcze nie znałam Dietera mama mi tylko mówiła o nim dużo słyszałam tylko jak śpiewa dobra jak wróciłam do Polski to nie mogłam zapomnieć o tych wakacjach no ale jakoś rok szybko minął i pojechałam znowu w 2011 poznałam się z nim bliżej. Była niedziela poszłam z mamą do kościoła jak już się skończyła msza to przed kościołem spotkałyśmy taka mamy koleżankę panią Grażynę która ma córkę w wieku nwm już ile teraz ona ma lat:) dobra mniejsza z tym no i ona powiedziała , że ta jej córka jest na koniach i ma jeszcze godz czasu żeby ja odebrać więc powiedziała do nas , że możemy z nią pojechać do sklepu jeszcze zajechałyśmy i tam do biura jakiegoś no i potem po nią. Później wiec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz